Co za dzień…

Poparzyłam sobie rękę maszyną do szycia tzn. właściwie lampką w niej (ruski sprzęt- chyba nic więcej nie muszę tłumaczyć). Potem złamałam ostatnią igłę- tak, tak wiem, że powinnam mieć zapas. Spaliłam totalnie obiad, nawet nie było co ratować. Stefie wychodzą zęby więc daje nam popalić, odmawia spożywania posiłków za to rzuca nimi wyśmienicie. Strasznie chcę […]