Paszporty Polityki i jak usunąć serial z ramówki

Dzisiaj nie będzie o szyciu ani innych robótkach ręcznych, ale o czymś co kocham jeszcze bardziej. Nie, nie o moim mężu czy dzieciach, ale o kulturze tej przez małe  i duże „k”.

Ja mam taką „fantastyczną” przypadłość, że jak puszczą  pilota jakiegoś serialu, albo nie daj Boże już pierwszy sezon, to o ile mi się spodoba to możecie być pewni, że zniknie on z ramówki. Całe szczęście, że oglądam mało telewizji i często się zdarza, że o istnieniu nowego serialu dowiaduję się dopiero od znajomych i jest już za późno na zniszczenie tej idei w zarodku ;). Inaczej zupełnie jest z książkami. Tu o ile jakaś mnie zachwyci chociażby bogactwem słownictwa (co w tych czasach jest rzadkością), lub da szanse na jakieś przemyślenia, bądź zaskakująco odwzoruje jakąś rzeczywistość to możecie mi wierzyć, że zostanie wychwycona przez tych znających się na rzeczy i dostanie jakąś nagrodę, no przynajmniej wyróżnienie.

Ostatnio czytałam jednak książki z cyklu „serial dla blondynki”. Nic ambitnego. Aż tu nagle szef mojego Niedźwiedzia polecił nam Zygmunta Miłoszewskiego. Zaczęliśmy od „Gniewu”. Miłe zaskoczenie. Dawno nie czytałam tak dobrze napisanej książki, a do tego kryminału. Nie przesadzę jeśli napiszę, że zachwyciła mnie. Spodobała mi się i proszę jest Paszport Polityki.

Ale nie działa to w drugą stronę. Niestety dużo książek uplasowanych na wysokich pozycjach, zdobywających nagrody zupełnie mnie nie pociąga. Dziwię się często jak to się stało, że zdobyła ta pozycja czyjeś uznanie.

A na koniec dla tych co lubią sobie pomyśleć, poanalizować, króciutki cytat z książki „Gniew” Zygmunta Miłoszewkiego

…nie każdy jest kowalem własnego losu. A nawet jeśli jest, to dużo zależy od tego czy na początku dostaje nowocześnie wyposażoną kuźnię, czy musi ukraść pierwszy młotek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *