Tutu na romantyczny wieczór…

Potwierdziło się, że róż nie jest równy różowi i to co podobało się kilka dni wcześniej nie musi się podobać później. Kiedy kupowałam tiul o pięknej nazwie rosette dobrałam do niego podszewkę, która wydawało mi się, że będzie  podkreślała ten niebanalny odcień. Ale kiedy przyszło do szycia to nieoczekiwanie dla samej siebie stwierdziłam, że połączenie to wygląda beznadziejnie. Należało zatem wyruszyć na poszukiwanie tej jednej jedynej, idealnej podszewki. I znalazłam, oczywiście dużo droższą, ale za to jak pięknie się wszystko komponowało. Warto było zrobić wszystko perfekcyjnie ;-).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *