Na treningu ;)

Opieka nad dziećmi to poważne wyzwanie, ale opieka nad dziećmi naszych znajomych to już często podwyższony poziom stresu. A oto historia, która na całe szczęście nie przytrafiła się  mi ;-)  .

Wchodzimy z dzieciaczkami na trening i widzę Marcina, który lekko zdenerwowany omiata wzrokiem całą salę. Podpytuje sie co się stało, czyżby Kuba gdzieś wyparował? No nie, Kubę już widzę biega z moim Antkiem, okazuje się, że znajoma pozostawiła pod opieką Marcina swojego syna, bo musiała koniecznie wyjść. A dziecko wyparowało. Marcin podszedł do jakiegoś chłopca, który najbardziej pasował mu wyglądem do owego ananaska i zapytał go czy jest Mateuszem Kowalskim, ale ten odpowiedział, że i owszem jest Mateuszem, ale Nowakiem. Marcin co chwilę zmieniał kolory z totalnej bieli na gorącą czerwień. 

Spotkaliśmy się ponownie po jakiś 15 minutach i opowiedział mi jaki był finał całej tej historyjki. Otóż chłopak, którego zaczepił, podszedł do niego po kilku minutach i powiedział, że jego mama nazywała się kiedyś Kowalska. I wszystko stało się jasne. Marcin posługiwał się panieńskim nazwiskiem matki chłopca. Odpowiedź na pytanie czemu go nie poznał była również trywialna, chłopak z dresu w którym przyszedł przebrał się w strój piłkarski :-? , a Marcin uparcie poszukiwał na boisku chłopca w dresie. Ot i taka sobie historyjka. Śmieszna nawet, choć o mało nie przyprawiła o zawał mojego znajomego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *