Kura domestica

Dzisiaj wieczorem, pierwszy raz od 3 tygodni stałam się znowu kurą domową. Ale ja kocham swoje dzieci, swojego Niedźwiedzia i swój dom, potrzebuję tylko czasem takich wyzwań jak miałam ostatnio : mała imprezka mojego synalka, 3 tutu w tempie błyskawicy a wszystko to przy wtórze moich chorowitków (to jęczenie w tle było akurat zupełnie niepotrzebne). Nigdy nie sądziłam, że prasowanie i pieczenie babeczek może sprawić mi tyle przyjemności. Babeczki tym razem są bananowe gdyby się ktoś zastanawiał ;). A stos rzeczy do prasowania zmniejszył się w tak nieznacznym stopniu, że nadal mogę mówić, iż mam stertę ubrań do prasowania. Ale jest spokój. Przez to całe zamieszanie nie pochwaliłam się nawet jaki cudowny prezent dostaliśmy z Niedźwiedziem na Walentynki od naszego synalka.

 

I odkryliśmy jeszcze w jednej z torebek po prezentach piękną kartkę urodzinową.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *