Zawsze robię wszystko na ostatnią chwilę. Postanowiłam, że chociaż ten jeden, jedyny raz, zadziwię samą siebie ;) i zrobię jakieś ozdoby z wyprzedzeniem.

Zatem jestem „prawie” gotowa ( bo jeszcze nie wszystkie kwiatki usztywniłam ).

Czy mi lepiej, że pokazałam sobie, iż potrafię się zorganizować ? Chyba niekoniecznie ;) . No i nie chcę się zakładać sama z sobą, ale jednak obstawiam, że będę je usztywniała w Sobotę Wielkanocną   :lol:

Do niedawna Kicia Kocia zupełnie z niczym mi się nie kojarzyła. Kiedy zostałam poproszona o jej uszycie to nawet nie wiedziałam jak ona wygląda. Kiedy zobaczyłam przesłane mi obrazki to jedyne co mi do głowy przyszło to bareizm „Oczko mu się odlepiło. Temu misiu” . Totalny odlot. Wielkie oczy a reszt taka … nie wiadomo jaka czyli kot z twarzy podobny zupełnie do nikogo ;) .

Początki były miłe

Naszkicowanie go zajęło tylko chwilę i wszystko wskazywało na to, iż zlecenie to zostanie wykonane w tempie błyskawicznym. Był oczywiście w tym wszystkim jeden malutki szkopuł, należło uszyć aż 6 sztuk tych kociaków. Ja mam niestety tą wadę, że nie lubię powtarzalości. A wszystkie miały mieć nawet ten sam kolor sukienki. Ale co tam …

No to zaczęły się schody

Złośliwy los sprawił jednak, że rozchorowała mi się dwójka dzieci, potem ja, do tego trwał remont, padł mi komputer, panie narzekały na brak kontaktu i ogólnie przestało być miło.

Ale uszyłam je. Wszystkie trafiły do docelowych miejsc przed Mikołajkami. Mam nadzieję, że to już finisz tej całej histori.

Ale przyznam się szczerze, że faktycznie wydaje mi się, że to perfekcyjny prezent dla takich 2-3 letnich dzieci. Bardzo fajny pomysł

Prezent ślubny. Kubeczki ślubne.

Dodano 20 maja 2015, w kubeczki, przez gosha

Czasem jest tak, że mamy świadomość, iż Młodej Parze najbardziej na świecie przydadzą się pieniądze lub nie znamy ich estetycznych upodobań i nawet nie próbujemy wyruszać na poszukiwanie jakiegoś prezentu. Ja osobiście lubię jednak do koperty dorzucić choćby drobiazg. Pomimo tego, iż od mojego śluby minęła ponad dekada to nadal z sentymentem popijam wino w kieliszkach, które otrzymaliśmy jako taki dodatek. Kieliszki są oczywiście wyjątkowe bo powstały w manufakturze. To są właśnie te drobiazgi „tylko” dodane do koperty, które z czasem stają się od niej wartościowsze.

Przygotowałam zatem taki sentymentalny prezent.

 

Czy się spodoba? Tego nie wiem, ale z pewnością Państwo Młodzi będą mogli z niego skorzystać. Poranna kawa w takich kubeczkach wydaje mi się dobrym pomysłem. A jak się Wam podoba taki prezent?

 

Moje własne urodziny.

Dodano 8 maja 2015, w Koszulki urodzinowe, przez gosha

Przemyślenia urodzinowe

Wszystkie „głębokie” przemyślenia związane są oczywiście z kryzysem wieku średniego ;) . Kolejne urodziny, kolejny rok bez sukcesów zawodowych. Już przestałam wierzyć w to, iż uda mi się rozkręcić swój własny interes. Czas na intensywne poszukiwanie pracy, pewnie znowu w korporacji. Ehhhhh…. Takie życie. A oto i mój tort urodzinowy

 

Matematyczna koszulka urodzinowa ;)

Na otarcie łez przygotowałam dla siebie koszulkę, którą oczywiście ozdobiłam matematycznym wzorem. Żeby nie było, że szewc bez butów chodzi. Piękną koszulkę mam i ja ;)

Życzę sobie sama przede wszystkim dużej dozy miłości (choć pewnie w moim podeszłym wieku powinnam na pierwszym miejscu pomyśleć o zdrowiu ;) ). Mam nadzieję, że reszta jakoś się ułoży

Okrągłe urodziny wiążą się z głębszymi przemyśleniami na ten temat samego jubilata jak i bardziej zaawansowanymi poszukiwaniami prezentów ze strony znajomych i przyjaciół. Ja ostatnio ze zdziwieniem odkryłam, że kobiety zasadniczo najbardziej cieszą się z bukietów. Najlepiej oczywiście żeby na 40-ste urodziny otrzymać 40 róż :) .

Kiedy bawimy się na mieście

to prezent w postaci kwiatów wydaje się mało „praktyczny”. Trzeba tachać to zielsko po wszelkiego rodzaju pubach a do tego troszczyć się, aby nie było zbyt gorąco, aby miały wodę itd.
Co innego kiedy imprezujemy sobie kulturalnie w restauracji czy też na domówce.

Prezent na 40 urodziny

Przyznam się szczerze, że z wykształcenia jestem fizykiem (nie pytajcie ile dni pracowałam w wyuczonym zawodzie ;) ) . Moi znajomi i przyjaciele w większości to fizycy, informatycy, no tak czy inaczej umysły ścisłe ;). Dlatego też w naszym gronie super sprawdzają się koszulki matematyczne.

Nikt nie lubi specjalnie chwalić się swoim wiekiem.
My możemy sobie za pomocą cudownych, ślicznych działań napisać swój wiek i tak naprawdę niewielu osobom chce się to policzyć.

Jest to też chyba dobra okazja do przypomnienia sobie cyfr rzymskich. I nie tylko przy okazji pełnych urodzin.

Są jednak i tacy, którzy szerokim łukiem omijają królową nauk. I preferują 

śmieszne napisy na koszulki

i tak możemy mieć np. taki t-shirt

Czyli standardowo: dla każdego coś miłego :). A jakie Wy macie pomysły na napisy na koszulkach?

Mogłoby się wydawać, że jeżeli będzie świeca i kwiaty to mamy już podwaliny pod romantyczny wieczór. Ale nie tym razem. Dzisiaj wyjaśnię Wam jak w najprostszy sposób zrobić materiałowe kwiatki.

Co będzie potrzebne do zrobienia materiałowych kwiatków? 

Będziecie potrzebowali: skrawków sztucznych materiałów, cyrkla (ale niekoniecznie), świecy, nitki i koralików

Przystępujemy do robienia kwiatków

Wycinamy z tkaniny kilka kół o różnych średnicach. Możemy zacząć od koła o promieniu około 4 cm, a następnie zmieniając promień o około 3-5 mm jeszcze kilka. Ciekawy efekt daje kompozycja z kilku różnych materiałów.

Opalamy krawędzie każdego koła nad płomieniem świecy. Musicie uważać, gdyż sztuczne materiały są w większości  łatwopalne i cała zabawa może skończyć się mało ciekawie. Dodatkowo też na próbce musicie zobaczyć jak blisko płomienia możecie zbliżyć materiał, aby nie powstały na nim okopcenia.

 

Nakładamy na siebie kolejne koła.

Łączymy je ze sobą centralnie, a następnie naszywamy koraliki. A tu możecie zobaczyć jak różne koraliki mogą zmienić wygląd naszego kwiatka. Wybór należy od Was. Ja się jeszcze nie zdecydowałam więc tylko przyłożyłam koraliki.

 

Pomysł na wykorzystanie kwiatka

Z takiego kwiatka możecie zrobić sobie broszkę, ozdobę do włosów lub cokolwiek innego na co macie ochotę. Ja w niedługim czasie będę ozdabiała sobie wieczorową torebkę takimi kwiatkami. Jeśli chcecie zobaczyć w jaki sposób powstają inne wariaty kwiatków dajcie znać. Pokażę Wam co jeszcze możecie sobie wyczarować.

Takiego dołka zdrowotnego nasza rodzinka jeszcze nie zaliczyła. Chorowaliśmy każdy z osobna i chyba we wszelkich możliwych kombinacjach. Miała być impreza urodzinowa synalka, ale byliśmy zmuszeni ją odwołać. Spędziliśmy wspólnie mnóstwo czasu, choć niekoniecznie tak jakbyśmy chcieli. Wyspaliśmy się, zużyliśmy kilka ton chusteczek, inhalowaliśmy się i piliśmy syropy z czarnego bzu. A jednak wirusy królowały i niestety nadal panują w naszym domu już od kilku tygodni.

Gry i zabawy na czas grypy.

W czasie kiedy nie spaliśmy wymyślaliśmy jakieś aktywności, głównie manualne. I tak królowała oczywiście ciastolina, nasza ulubienica wiodąca prym w takich zabawach już od kilku lat.

Powróciliśmy do PlayMais, lub jak kto woli klocków kukurydzianych. Było przezabawnie ;) . Największą radochę, głównie z dewastacji, miała Stefa.

No i wprowadziliśmy nowinkę gumki ( Loom Bands). Przyznam Wam się szczerze, że nie dziwię się dziewczynkom, że tak się im to podoba. Baaaardzo fajna zabawa.

Królewskie podboje i sposoby kuracji

Z synalkiem namiętnie gramy w „Zdobywców Zamków”. Co chwilę jednak zmieniamy zasady gry, bo okazuje się, że coś opacznie zrozumiałam (kłania się program nauczania początkowego- czytanie ze zrozumieniem ;) ) A moja prywatna córeczka miała własny sposób na leczenie. Nasza królewna, pomimo gorączki, wirowała nam po pokojach w spódniczce, którą wyciągnęła z mojego pudła. I nie przeszkadzała jej nawet temperatura.

Co to za tutu? 

Spódnica jest zupełnie nietypowa. Bo wcale nie tiulowa, a wykonana z organzy. Z każdym paseczkiem opalanym, tak aby się nie strzępił. Wykonana została jako egzemplarz pokazowy na targi, niestety nie sprzedała się i tak została w pudle, aż moja córeczka się w niej zakochała. Spódniczka ta ma jeden wielki plus, nie niszczy się tak jak tiulowe. Co ma ogromne znaczeni przy moim małym Zbóju ;) .

Ponieważ staram się ograniczyć ilość pudeł w Wytwórni, zorganizowałam ogromny przegląd ich zawartości. Jak zwykle okazało się, że wszystko co w nich jest ukryte, jest mi wręcz niezbędne do szycia, o ile nawet nie do życia ;) . Ale zaparłam się i postanowiłam, że musi zniknąć choćby jedno najmniejsze pudełeczko.

Ale które pudełko ma zniknąć?

Nie mogę zlikwidować swoich zasobów materiałów, ani dodatków. A zatem ? Padło na pudło, w którym odkryłam zapomniane już przeze mnie zabawki i ozdoby. A między innymi moich ukochanych Los Mariachis. Pewnie już nie pamiętacie kurczaków. Ale oczywiście Wam je przypomnę 
http://gosha.blogujaca.pl/2014/02/26/los-mariachis/

Aukcja charytatywna na facebooku

Postanowiłam jednego z takich uszytych przeze mnie kurczaków przeznaczyć na aukcję. Choć powiem Wam, że oczywiście wyjmowałam go i wkładałam do pudła kilkukrotnie. Oto Otto Meksykanin o korzeniach germańskich ;). 

Nie lubię jakoś rozstawać się z przedmiotami, w które włożyłam wiele serca. Ale klamka zapadła. Jeśli macie ochotę możecie przyłączyć się do aukcji


https://www.facebook.com/events/401302673378162/permalink/436705979837831/

Serdecznie zapraszam ;)

gosha.blogujaca.pl

Duża kula tiulowa czy jak kto woli pompon tiulowy

Zorganizowałam konkurs, który polegał na wymyśleniu jakiegoś zdania zwierającego dwa słowa: koza (ze względu na to iż rok 2015 jest rokiem tego własnie zwierzęcia) i tiul. Do konkursu przystąpiła jedna osoba. No, ale za to jaka ;) . A oto jak prezentowała się nagroda

Pani da coś za darmo

Poczułam się trochę rozczarowana, bo potrafiłam w tygodniu dostać kilka maili z prośbą o zasponsorowanie jakiejś nagrody w konkursie organizowanym przez „wnioskodawcę” ;) czy też podarowanie czegoś bezpłatnie. Myślałam sobie, że to chyba fajny pomysł zorganizować konkurs :) . Ale chyba pomyliłam się  :( skoro nie było właściwie żadnego zainteresowania. Aż tu nagle pojawiła się perełka. Osoba maksymalnie kreatywna. Jedno zdanie dla niej to było za mało. A ja…

śmiałam się i płakałam równocześnie

Wybór zwycięskiego hasła był trudny, bo podobały mi się wszystkie, ale wygrało

A potem nie wiem jak to się stało, że w moich progach pojawiła się ta iście kreatywna persona. I miałam wrażenie, że znam ją od zawsze. A co najważniejsze, powiem Wam, że przekonała mnie, iż można zrealizować nawet najbardziej niesamowite marzenia.

Nie ma rzeczy niemożliwych są tylko trudne do wykonania

Kto jest ciekawy co wzbudziło taki mój podziw. I jakie to marzenia ma ta osóbka oraz jak je realizuje zapraszam do


http://dompodmacierzankowym.blogspot.com/

Ja dostała pozytywnego „kopa” także jeśli Wy też potrzebujecie porcji energii to warto tam zajrzeć :)

Otagowane:  

Tutu w kolorach tęczy

Dodano 2 marca 2015, w Tiule i inne słodziaki, przez gosha

Już miałam wszystko przygotowane: uszyty pasek, pocięty tiul. Jakoś tak na 100% byłam przekonana, że kolor różowy jest kolorem wymarzonym pewnej panny. Ale, to ja miałam taką wizję. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, iż ona chciałaby tęczowe tutu. 

Tęczowe tutu czyli jakie ?

No właśnie!!! Tęczowe czyli jakie? Przewertowałam kilka stron w internecie w poszukiwaniu natchnienia. Ale nic z tego. Nic nie było w stanie zaspokoić moich ambicji :) i potrzeb. A podobno wszystko można znaleźć w internecie.Pomyślałam przez chwilę o uszytym kiedyś przeze mnie tutu brazylijskim

Ale miałam świadomość, że nie jest to dokładnie to co chciałam uszyć tym razem.

To może prościej. Jak wygląda tęcza?

No właśnie to takie proste. Mają być kolory z tęczy to będą. Miałam pewne obawy, że tutu będzie wyglądała jednak jak strój dla clowna. Ale nie! Wszytko wyszło pięknie ;) . Całość skomponowała się bardzo poprawnie ;)